Doradztwo finansowe i prawne dla przedsiębiorstw |
|
| Strona Główna / Strony informacyjne / Media / | ||
|
www.biznespolska.pl ( )
"Rodzinna spółka Art du Blanc planuje utworzenie w ciągu kilku lat działającej na zasadzie franczyzy sieci pięćdziesięciu sklepów z bielizną francuskiej firmy Carre Blanc"Gdyby nie szybka decyzja Karoliny i Marka Bartczaków, marka Carre Blanc mogłaby zniknąć z polskiego rynku. Małżeństwo w ubiegłym roku postanowiło odkupić upadający sklep firmy w centrum handlowym Promenada od poprzedniej właścicielki, która wprowadziła markę do Polski. - Postanowiłam utrzymać tę markę w kraju - mówi Karolina Bartczak, która była częstą klientką sklepu w Promenadzie. Bartczakowie nie tylko uratowali podupadający salon z bielizną pościelową i łazienkową. Dzisiaj z rozmachem rozwijają sieć sklepów z bielizną francuskiej firmy w całej Polsce. Otwierają kolejne sklepy dzięki wsparciu finansowemu ze strony banku BPH. Zdobyła je dzięki pomocy i biznesplanowi firmy doradczej Olaf Getting. W kraju działa już osiem sklepów sieci - pięć własnych i trzy franczyzowe. - Chcemy utworzyć w Polsce sieć sprzedaży pięćdziesięciu sklepów oferujących bieliznę pościelową i łazienkową - deklaruje Karolina Bartczak. Najpierw była Lawenda Carre Blanc we Francji jest jedną z najbardziej popularnych marek bielizny pościelowej i łazienkowej. Firma w tym kraju ma dwieście sklepów. Sprzedaje swoje wyroby także w krajach Beneluksu, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Rosji i na Ukrainie, w byłych koloniach francuskich oraz w Arabii Saudyjskiej i Kanadzie. Do Polski bieliznę Carre Blanc sprowadziła Francuzka polskiego pochodzenia, mieszkająca na stałe nad Sekwaną. W warszawskiej Promenadzie otworzyła sklep Lawenda. Początkowo sprzedaż szła dobrze. Pomimo wysokich jak na polskie warunki cen (ręcznik frotte kosztuje np. 150-200 zł) znaleźli się chętni klienci. Jednak po pewnym czasie popyt się załamał. Właścicielka nie potrafiła wczuć się w specyfikę rynku polskiego. Dobierała towar według upodobań klientów francuskich. Próbowała na przykład sprzedawać prześcieradła zakładane na koce i obrusy żakardowe, które u nas nie są niepopularne, ponieważ kojarzą się z czasami, kiedy w sklepach sprzedawano tylko żakardy. Właścicielka przyjeżdżała do Polski raz na dwa miesiące. Na odległość trudno prowadzić sieć sprzedaży marki, która jeszcze nie jest znana na danym terenie. Przez ostatnie pół roku w sklepie prawie nie było nowych dostaw towaru. Na półkach leżały zaledwie trzy kolekcje, spadała sprzedaż. Właścicielka postanowiła wycofać się z rynku polskiego. Gust zostaje w domu Do odkupienia sklepu Bartczaków namówili znajomi: Agnieszka i Piotr Szmidtowie. Prowadzą w Warszawie kilka sklepów z ekskluzywną porcelaną. Jeden z nich sąsiadował właśnie z francuskimi ręcznikami. Dziś państwo Schmidt są wspólnikami i udziałowcami Art du Blanc, spółki stworzonej przez Karolinę i Marka Bartczaków. Po zmianie właścicieli sprzedaż się ożywiła. - Jest to bardzo atrakcyjna nisza, na razie bez konkurencji - przyznaje Karolina Bartczak. Zmieniła system dostaw i wzbogaciła asortyment. Od Francuzów przejęli zasadę pełnych półek. Oprócz stałej kolekcji, co dwa tygodnie wprowadza coś nowego. W Warszawie jest już grupa osób, które są stałymi klientami, a zainteresowanie dobrą bielizną łazienkową i pościelową cały czas rośnie. - Aby nie utracić stałych klientów, zawsze musimy mieć dla nich coś nowego - wtrąca właścicielka Art du Blanc. Przy ustalaniu asortymentu towaru nie sugeruje się swoim gustem, lecz radami klientów. - Trzeba pamiętać, że ładne jest to, co lubi klient i tylko to, się sprzedaje najlepiej, a swój własny gust należy zostawić w domu - mówi Karolina Bartczak. W sklepach należących do państwa Bartczaków są do wyboru np. ręczniki w 19 podstawowych kolorach i w 6 rozmiarach, dodatkowe kolekcje jednokolorowe w czterech odcieniach plus 15-20 kolekcji haftowanych w różnych odcieniach. Do kolekcji można dokupić dywanik, kapcie, szlafrok i ściereczki kuchenne. - Bardzo istotna jest gęstość nitek bawełnianych w ręcznikach - objaśnia tajemnice jakości marki Karolina Bartczak. Im gęstsze (np. 500 g na metr kwadratowy), tym są lepszej jakości. Dobry ręcznik musi być miękki i dobrze wchłaniać wodę. Carre Blanc ma opatentowaną własną tkaninę bawełnianą. Kolory nie blakną, a tkanina jest wyjątkowo chłonna. Karolina Bartczak szkołę dobrego handlu zna od podszewki. Wcześniej pracowała firmie AC Nielsen, badając sprzedaż produktów szybko zbywalnych dla sieci handlowych. Już pierwszego miesiąca działalności pod nowym szyldem sklep podwoił obroty. Dziś sięgają one 80 tys. zł miesięcznie i rosną w tempie 20 proc. rocznie. Następne sklepy otworzyli w Starym Browarze w Poznaniu, w Krakowie i Białymstoku. Ostatnio dołączyły do nich sklepy Art du Blanc w warszawskim Klifie, w Blue City i w nowo otwartej Arkadii. Pod marką Carre Blanc działa już osiem sklepów - pięć własnych i trzy franczyzowe. Stewardesa w Sadybie Pierwszy taki sklep prowadzi w centrum handlowym Sadyba Joanna Wojtiuk, do niedawna stewardesa Lotu na liniach atlantyckich, absolwentka iberystyki. Jest znajomą Karoliny Bartczak. - Wcześniej znałam markę, byłam jej klientką - mówi Joanna Wojtiuk. Marek Bartczak wylicza koszt adaptacji sklepu o powierzchni 50-60 metrów kwadratowych w nowym lokalu centrum handlowego. Na podstawowe prace związane z przygotowaniem lokalu, tynkowanie i malowanie ścian, instalację klimatyzacji trzeba wydać 80-90 tys. zł. Meble sklepowe kosztują 50-60 tys. zł. Towar to 220 tys. zł. Razem koszt w granicach 370 tys. zł. Pierwsze dwa sklepy sfinansowali sami. Na otwarcie kolejnych nie było już ich stać bez wsparcia finansowego z zewnątrz. Potrzebowali 250 tys. zł kredytu obrotowego z banku. Szybko jednak się okazało, że nie mają na to szans. Warunkiem uzyskania kredytu z banku jest bilans roczny spółki i to dodatni. Ich spółka istniała na rynku dopiero od pół roku, a do rzadkości należy, aby firma w pierwszym roku działalności miała zyski. - Trzy razy bezskutecznie próbowaliśmy rozmawiać z różnymi bankami, w końcu zwróciliśmy się o pomoc do kancelarii doradztwa finansowego Olaf Getting - mówi Marek Bartczak. Kacelaria przedstawiała projekt w kilku bankach. W końcu dał się do niego przekonać BPH. Za udzieleniem pożyczki przemawiało to, że Bartczakowie mają już dwa sklepy markowe Carre Blanc, a ich inwestycja już na starcie wykazuje rosnące obroty. Inwestycja Bartczaków spowodowała, że Polska - poza Francją - już stała się krajem z największą siecią sprzedaży, skupioną w rękach jednego właściciela i najdynamiczniej rozwijającym się rynkiem dla marki Carre Blanc. Dotychczas otwieraliśmy własne sklepy, teraz stajemy się franczyzodawcą - informuje Karolina Bartczak. Pierwsi franczyzobiorcy rekrutują się głównie spośród znajomych Bartczaków, następni - z ogłoszeń prasowych. Właściciele Art du Blanc postanowili do końca przyszłego roku nie pobierać od nich opłaty wstępnej. Krzysztof Grzegrzółka |
Artykuły: |
||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Mapa serwisu Finanse Inwestycje kapitałowe Prawo Przedsiębiorstw Unia Europejska Centrum Wiedzy Strony Informacyjne |
| Rondo ONZ 1 / XII piętro, 00-124 Warszawa, tel. (+48 22) 544 93 70, fax (+48 22) 544 93 79 email: o.getting@olafgetting.com |
Copyright
2003 by Olaf Getting, all rights reserved Zanim skorzystasz z serwisu zapoznaj się ze stroną Zastrzeżenia Prawne |
| |